The Rookles – „Open Space”
Fonografika/2015

Współcześni Beatlesi z Otwocka?

The Rookles to zespół, który potraktował Beatli jak swoich nauczycieli, notując dokładnie na wszystkich lekcjach i odrabiając solidnie pracę domową. Egzamin z klasycznego grania zdają śpiewająco, a efekty prezentują na swym debiutanckim krążku „Open Space”.

Zespół „wyciągnął” od The Beatles wszystko, co najlepsze – proste kompozycje, harmonie wokalne, dobre riffy. Do tego dodał swój młodzieńczy zapał i trochę bardziej współczesnych inspiracji. Ten krążek to przede wszystkim dużo pozytywnej energii. To zbiór wpadających w ucho, ale niezwykle dobrych kompozycji, okraszonych charyzmatycznym wokalem i harmonicznymi chórkami. The Rookles pokazują na „Open Space” złotą zasadę – najważniejsza jest dobra kompozycja, która broni się sama.

Album otwiera rock’n’rollowa i żywiołowa kompozycja „Don’t Even Try”, a zespół nie zwalnia tempa przez kolejnych kilkadziesiąt minut. Ten numer, przebojowe „I Follow You Girl” oraz pierwszy singiel „Best Days of Our Lives” chętnie usłyszałabym w radio na listach przebojów.

Na „Open Space” wyróżniają się dwa utwory. Pierwszy z nich to funkowy „Slide It Like a Man”, podczas którego słuchacz podświadomie zaczyna bujać się w rytm. Fantastyczna linia basu, napędzająca cały numer, bezpośredni acz sensualny tekst i zadziorny wokal – takie zestawienie musiało skończyć się sukcesem.

Drugi to akustyczna ballada „And I’ll Be There for You”. To romantyczne wyznanie w tekście, nieprzesadzone instrumentarium oraz wywołujący ciarki głęboki wokal. Aż żal, że więcej takich smaczków nie znalazło się na płycie.

Ogromnym plusem zespołu jest zabawa formą piosenek. Mamy numery krótkie i energetyczne („Best Days…” nie ma nawet 2 minut) oraz długie i połączone z kilku kompozycji („The Ballad (Parts I-III)”). Niektóre zmieniają się tak bardzo, że można by je podzielić, czego przykładem jest „Not Going Away”. Po energetycznym fragmencie przychodzi czas na powtarzane Yeah yeah yeah, I wanna hear somebody tonight, formą hymnu przypominające Na na na nananana Hey Jude.

Do posiadania „otwartej przestrzeni” The Rookles przekonać może również wizualna część wydawnictwa – każdy utwór został zilustrowany scenką z korporacyjnego życia. A największym komplementem ode mnie dla zespołu niech będzie fakt, że choć na co dzień słucham trochę bardziej alternatywnego repertuaru, kilka ich kompozycji z przyjemnością włączę do mojej playlisty.

Angelika Plich

Recenzja napisana dla portalu Uwolnij Muzykę!
Oryginalny tekst pod linkiem: http://www.uwolnijmuzyke.pl/the-rookles-open-space